7 Październik 1998 rok

“Wszechmogący, Wieczny Boże,Ty wybrałeś błogosławioną Faustynę do głoszenia niezmierzonych bogactw Twojego miłosierdzia ,spraw, abyśmy za jej przykładem wpełni zaufali Twemu miłosierdziu i wytrwale pełnili dzieła chrześcijańskiej miłości".
                        Modlitwy Anioła z Fatimy
                                                       

" O Boże mói ! Wierzę w Ciebie ! Uwielbiam Ciebie ! Ufam Tobie ! Miłuję Ciebie! Proszę, abyś  przebaczył tym, którzy w Ciebie nie wierzą,   którzy Cię nie wielbią, którzy Tobie nie ufają,         którzy Cię nie miłują". " Trójco Przenajświętrza, Ojcze, Synu i Duchu Święty, uwielbiam Cię ze czcią najgłępszą i ofiaruję Ci Najdroższe Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo Pana naszego Jezusa Chrystusa, obecnego we wszystkich ołtarzach świata, jako zadośćuczynienie za zniewagi,            świętokradztwa i obojętności, którymi  jest znieważany. Przez niezmierzone zasługi Najświętrzego Serca i za przyczyną Niepokalanego Serca Maryi błagam o nawrócenie biednych grzeszników" .                                                                                                                                                   

                         Anioł Podhala  cz.4
  I płynął orszak święty ponad wzgórza wysokie, aż przystanął w miejscu, skąd widać już było wyniosłą górę, na wierzchołku której śmiała się do słonka jasna poIana. MieIi przed sobą fałdzisty pas Gorców z wyłysiałym, w zadumie pogrążonym gazda, Turbaczem. Wszędy, gdzie okiem rzucić, widniały niezmierzone obszsry lasów smrekowych, na których tle jaśniała się wyraźnie czubiasta zieleń buków. Gdzie-niegdzie ukazywały się wyrębiska, świecąc, niby ranami, rzędami białych pniaków, jakby się chciały uskarżyć Najświętszej Matce, że człowiek zbrodniarz nie pardonuje, że wewlókł się już do tajemnego wnętrza i zranił las... Prapuszcza zdawała się trwać w świątynnej ciszy, mąconej jedynie kwileniem orląt, dolatujacem z wierzchołków drzew, jeśli matka z kołowań podniebnych długo nie wracała. Tu wstrzymali się tylko chwileczkę, bo anioł starszy przynaglał. Pilno mu było zobaczyć dawno niewidzianą ziemię rodną, z której niespodzrane odszedł był przed laty, kurniawą zasypany w Tatrach. Serce przynaglało naprzód, aż wreszcie znaleźli się na wierchu Turbacza. Teraz otwarł się przed nimi świat ze śnionej bajki odtworzony. Naprzeciwko pięły się w niebo dumą królewską granitowe zamki Tatr. Ściany ich i wieżyce, oblane tęczowem światłem zachodzacego słonca, miały w sobie jakiś czar dziwny, niewolący chyba każde serce. Wędrownicy z podziwem wpatrywali się w tę orlą ziemię, a na świętem obliczu Marji znaczył się przejasny uśmiech, pełen niewysłowionego szczęścia.
- Zostańmy tu - krzyczały chórem aniołki, zwracając błagalnie swoje oczęta w stronę Marji.
- Zostańmy -łkał anioł starszy, łzy bobrowe

następna"              następna"         Menu Główne